Website header large-NL_21_18_ladowarki

Ładowarki pojazdów elektrycznych – jak dobrać odpowiednią?

Do przeczytania w 6 minutyEV i hybrydy
Kluczem do zwiększenia opłacalności zastosowania pojazdów elektrycznych w firmie jest umiejętne dobranie infrastruktury ładowania oraz stworzenie przemyślanej polityki korzystania z ładowarek przez użytkowników. To w sposób bezpośredni będzie miało wpływ na późniejsze koszty eksploatacji. A jakie rodzaje ładowarek mamy do dyspozycji?
Udostępnij tę wiadomość

Jeśli decydujemy się na wprowadzenie do floty firmowej samochodów elektrycznych lub hybryd plug-in to musimy równolegle zainteresować się zapewnieniem im odpowiedniej infrastruktury do ładowania. Jej parametry powinny być dopasowane do potrzeb transportowych jakie zamierzamy realizować przy użyciu aut elektrycznych lub hybryd plug-in. Po pierwsze powinniśmy ocenić możliwości ładowania pojazdów w firmie nim jeszcze w ogóle przystąpimy do zamawiania pojazdów elektrycznych do floty. Może się okazać, że nie każdy typ ładowarek o danej mocy będzie możliwy do podłączenia np. w firmowym garażu lub koszty takiej instalacji okażą się bardzo wysokie. Firma powinna pamiętać, że do kosztów TCO pojazdów elektrycznych i pluch-in we flocie konieczne będzie konieczne wliczenie wydatków poniesionych na rozwój infrastruktury ładowania. Dotyczy to nie tylko urządzeń, ale również ekspertyz oraz opłat miesięcznych ponoszonych za nadzór i serwis dostawców nad urządzeniami. Po zliczeniu kosztów związanych z pojazdem i infrastrukturą uzyskamy całościowy obraz kosztów jakie poniesie firma zainteresowana rozwojem elektromobilności.

Gdzie naładujesz „elektryka”?

Na razie sieć punktów i stacji ładowania w Polsce nie jest spektakularna. Na koniec grudnia br. działało 1 932 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (3784 punktów). Blisko co trzecia z nich (30%) to stacja szybkiego ładowania prądem stałym (DC), a 70% stanowiły wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W ciągu roku ich liczba zwiększyła się o ponad jedną trzecią. Na jeden publiczny punkt ładowania przypadało zatem 10 samochodów elektrycznych i plug-in. To nieco lepsza sytuacja niż obserwujemy w Europie Zachodniej gdzie na jeden punkt ładowania przypada 11 samochodów, a jeszcze kilka lat temu było to osiem pojazdów na jeden punkt. Jednak nad Wisłą znacznie gorzej jest rozwinięta sieć ładowarek na prywatnych posesjach i w biurach. W przypadku firm inwestujących w rozwój floty aut elektrycznych lub hybryd plug-in posiadanie własnych punktów lub stacji ładowania może być koniecznością.

Wolne ładowanie, ale czy korzystne?

Punkty ładowania i stacje ładowania, czyli obiekty, na których znajduje się więcej niż jeden punkt ładowania, oferują różne złącza ładowarek. Obecnie najpopularniejsze są złącza Type 2, CCS Combo, CHAdeMO, którym wiernych było do niedawna kilku producentów japońskich, oraz Tesla Connector. Szybkie ładowarki DC zwykle obsługują wszystkie popularne złącza, a właściciele Tesli mogą korzystać z przejściówek. Większość samochodów elektrycznych dostępnych na rynku możemy ładować prądem przemiennym AC lub stałym DC. Prądem przemiennym AC możemy ładować pojazd elektryczny wprost z domowego gniazdka, które jednak oferuje niską moc ładowania (1,8-2,3 kW, z natężeniem prądu 8-10A) i długi czas ładowania. Szybkość ładowania wyniesie więc ok. 2 kWh na godzinę, a więc pojazd z akumulatorami trakcyjnymi o pojemności 45 kWh będziemy ładować ponad 23 godziny.  Elektryk musi wcześniej sprawdzić czy takie podłączenie jest możliwe i bezpieczne dla domowej lub biurowej sieci. Producenci pojazdów nie zalecają tego typu ładowania, ze względu na długie obciążanie sieci i ryzyko przegrzewania się sieci domowej.  Ceny 1 kWh wynoszą obecnie 69-78 gr i są ok. 20% wyższe niż jeszcze dwa lata temu. Zatem koszt naładowania wspomnianego powyżej samochodu wyniesie nas 31-35 zł. Niestety, prognozuje się dalszy wzrost cen prądu w kolejnych latach.

Własny punkt się opłaci

Rozsądnym z punktu widzenia firmy sposobem ładowania pojazdów elektrycznych może być korzystanie z własnych punktów ładowania prądem przemiennym w biurze oraz przydomowych wallboxów. Szybkość ładowania będzie zdecydowanie wyższa niż w przypadku ładowania ze zwykłego gniazdka, a koszty prądu będą zbliżone. Dojdą za to koszty ładowarki, jej instalacji i obsługi. Samochody elektryczne można ładować jednofazowym prądem przemiennym o napięciu 230V. Moc ładowania przy ich wykorzystaniu sięga od 2,3 kW, poprzez 3,6 kW (16A), 6,6 kW aż do 7,4 kW (32A). Ładowarka naścienna o mocy 3,6 kW to koszt ok. 1,5 tys. zł a 7,4 kW – ok. 2-3 tys. zł. Stacja pozwalająca na ładowanie dwóch pojazdów jednocześnie mocą 7 kW to wydatek ok. 18 tys. zł. Nie zapominajmy też o wcześniejszych kosztach badań techniczno-eksploatacyjnych, wniosku do UDT i procedurze odbioru takiego punktu lub stacji. Cała procedura może potrwać wiele tygodni. Wreszcie do kosztów należy doliczyć stałą opłatę dla operatora za obsługę punktu lub stacji ładowania. Zwykle to koszt do kilkuset zł miesięcznie. Większe możliwości posiadają trójfazowe ładowarki o napięciu 400 V (tzw. siła), które pozwalają na ładowanie z mocą 11 kW (16A) lub 22 kW (32A). Wallboxy oferujące moc 22 kW to wydatek od ok. 3 do 7 tys. zł. Terminal 2x22 kW pozwalający na ładowanie jednocześnie dwóch pojazdów prądem o takiej mocy to koszt ok. 30 tys. zł. Dzięki mocniejszej ładowarce 22 kW możliwe jest naładowanie akumulatorów trakcyjnych o pojemności 45 kWh netto w około pięć godzin. Aby umożliwić przejechanie kolejnych kilkudziesięciu kilometrów wystarczy kwadrans podłączenia do takiej ładowarki. Ładowania w domu lub pod firmą najlepiej dokonywać w godzinach nocnych, dobierając wcześniej zmienną taryfę G12, która w tym czasie jest znacząco tańsza. Unikamy dodatkowych kosztów związanych z ładowaniem w godzinach szczytu. Taką sesję ładowania możemy z łatwością zaprogramować poprzez wallbox lub ze smarftona.

Szybko, ale kosztownie

Czas ładowania można wyraźnie przyśpieszyć ładując prądem stałym DC o napięciu 400-800V (natężenie 300-500A) i mocy ładowania od 50 do 350 kW. Najczęściej spotykane są urządzenia o mocy 50 kW dostępne zazwyczaj w ramach sieci ładowania różnych operatorów. Operatorzy komercyjni oraz sami dostawcy samochodów zachęcają do użytkowania specjalnych kart dostępowych umożliwiających ładowanie na stacjach różnych dostawców (np. Kia Charge). Działają one na bardzo podobnych zasadach co karty paliwowe. Podobnie jak w ich przypadku na koniec okresu rozliczeniowego dostaniemy podsumowanie sesji ładowania, z wyliczeniem kwot i sposobów ładowania. Oczywiście na jednej fakturze. Kierownik floty może nie tylko śledzić dokonywane ładowania, ale również sugerować z jakich obiektów możemy korzystać, a na jakich ta możliwość jest zablokowana, np. najdroższych szybkich ładowarkach, z których korzystanie nie ma uzasadnienia dla działań firmy. Korzystanie z publicznych stacji ładowania dla większości przedsiębiorców powinno być ostatecznością, ze względu koszty. W Polsce aż 86% takich punktów jest płatnych. W zależności od wybranego punktu i szybkości ładowania zapłacimy od 1 zł do 3,5 zł za 1 kWh. Koszt naładowania samochodu z akumulatorami trakcyjnymi o pojemności 45 kWh może nas więc wynieść od 45 zł do prawie 160 zł. Za tę kwotę przejedziemy elektrycznym autem miejskim realnie do 300 km, a więc na przejechanie 100 km wydamy na prąd nawet 53 zł. Odpowiednik spalinowy konsumujący ok. 7 l benzyny na 100 km zużyje na tej trasie paliwo o wartości ok. 42 zł. Budowa szybkiej stacji ładowania w ramach przedsiębiorstwa może być nieopłacalna i nie zawsze będzie możliwa. Takie urządzenia mają duże wymagania techniczne. Kable ładowarek o mocy powyżej 100 kW muszą być chłodzone cieczą, obiekty często wymagają instalacji transformatora sieciowego w pobliżu ładowarki i podłączenia do kosztowniejszej sieci średniego natężenia. W efekcie koszty instalacji i późniejszej obsługi są wysokie. Ładowarka może kosztować ponad 200 tys. zł, a comiesięczny koszt obsługi może przekraczać kilka tysięcy złotych.

Warto pamiętać, że w ofercie LeasePlan, ładowarkę można dodać do raty miesięcznej i korzystać z niej na takich samych zasadach jak w przypadku auta w ofercie wynajmu długoterminowego. Dzięki temu nie trzeba martwić się o serwis, zgody, atesty itd.

Ładowarki pokładowe

Samochody elektryczne wyposażone są w ładowarki pokładowe pozwalające na ładowanie przy wykorzystaniu zewnętrznego źródła zasilania. Odbywa się to poprzez kable pozwalające na ładowanie prądem przemiennym o mocy od 4,6 kW do 22 kW. Mocniejsze warianty są do zamówienia zwykle opcjonalnie. O szybkości ładowania pojazdu elektrycznego decyduje najsłabsze ogniwo. Jeżeli punkt ładowania oferuje moc ładowania na poziomie 7,4 kW to tylko taką moc maksymalną przyjmie nasz samochód, nawet jeśli sam posiada możliwość ładowania prądem zmiennym 22 kW i stałym 100 kW. Tak samo wygląda to w drugą stronę. Jeśli skorzystamy z pokładowej ładowarki np. o mocy 6,6 kW to punkt ładowania oferujący moc 11 kW i tak dostarczy nam maksymalnie 6,6 kW. Parametry oferowane przez ładowarki wymagają czujności fleet managera i zgrania tego z modelami elektrycznymi dobieranymi do floty. Może się np. okazać, że firma zainstaluje pod biurem ładowarki o mocy 11 kW, a jednocześnie zainteresowana jest zamówieniem np. Nissana Leaf 40 kWh, który może być ładowany prądem przemiennym o maksymalnej mocy 6,6 kW. To oznacza, że bardziej efektywne kosztowo byłoby zamontowanie tańszych ładowarek o mocy 7,2 kW, lub wybranie innego modelu pojazdu. Przedsiębiorca może zamówić mocniejsze ładowarki świadomie, z założeniem, że za kilka lat będą na nich ładowane pojazdy o większej mocy ładowania.

Sprawdź nasze oferty na pojazdy elektryczne

Loader
Opublikowano 11 lutego 2022

11 lutego 2022
Udostępnij tę wiadomość

Podobne artykuły

EV i hybrydyJaki elektryk do miasta?22 lutego - Do przeczytania w 3 minutyArrowRight
EV i hybrydyBądź na bieżąco z trendami EV28 września 2021 - Do przeczytania w 4 minutyArrowRight
EV i hybrydyLeasePlan Energy – inteligentne usługi ładowania pojazdów elektrycznych23 lutego 2021 - Do przeczytania w 2 minutyArrowRight