Kierowcy mogą zacząć się bać?

Dwa projekty nowych przepisów

26 stycznia 2021

Zapowiadane od wielu miesięcy przepisy o zatrzymywaniu praw jazdy kierowcom, przekraczającym dozwoloną prędkość poza terenem zabudowanym o ponad 50 km/h nie weszły w życie. Pod koniec ubiegłego roku do sejmu trafiły za to aż dwa projekty nowych przepisów. Czy również poza terenem zabudowanym kierowcy będą musieli obawiać się czasowej utraty swoich uprawnień?

Historia ta ma swój początek w 2019 roku, kiedy to premier zapowiedział zaostrzenie przepisów i nowelizację prawa o ruchu drogowym, umożliwiającą czasowe cofanie uprawnień do prowadzenia pojazdów kierowcom w rażący sposób przekraczającym prędkość już nie tylko w miastach, wsiach i miasteczkach, lecz również poza nimi.

Projekt „zero tolerancji”

Po silnie nagłośnionym w mediach śmiertelnym potrąceniu pieszego, do którego doszło w październiku 2019 roku przy ulicy Sokratesa w Warszawie, rząd zapowiedział zero tolerancji dla kierowców łamiących przepisy i rozszerzenie działania przepisu, dotyczącego zawieszania uprawnień za przekroczenie prędkości.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wówczas również, że wzorem Szwecji pierwszeństwo będą mieć również piesi dopiero zamierzający wkroczyć na przejście. Zrównany z dziennym (50 km/h) miał zostać również nocny limit prędkości w terenie zabudowanym w wysokości 60 km/h. Najważniejszą zmianą miało być jednak czasowe odbieranie uprawnień kierowcom, którzy przekroczyli dozwoloną prędkość o ponad 50 km/h również poza terenem zabudowanym.

Przypomnijmy, kierowca pomarańczowego BMW pędził przez warszawskie Bielany z prędkością ponad 130 km/h. Na przejściu dla pieszych śmiertelnie potrącił 33-letniego mężczyznę, który zdążył odepchnąć wózek z dzieckiem i swoją partnerkę. Sam zginął na skutek potrącenia przez rozpędzone auto.

Dwa projekty i jedna niewiadoma

Jednego dnia, 2 grudnia 2020 roku, do sejmowej Komisji Infrastruktury wpłynęły dwa projekty nowelizacji przepisów, obejmujących zmiany zapowiedziane w 2019 roku przez premiera. Pierwszy jest rządowy, a drugi poselski.

Zapowiedziane przez premiera zmiany miały wejść w życie w lipcu 2020 roku, ale do tego nie doszło. Zrodziła się więc inicjatywa poselska, której celem było jak najszybsze wprowadzenie w życie tych przepisów. Pierwszy poselski projekt trafił do Sejmu 25 sierpnia, ale nie doczekał się rozpatrzenia aż do grudnia, kiedy to został skierowany do czytania w sejmowej Komisji Infrastruktury. 
Dosłownie chwilę później i jeszcze tego samego dnia Komisja otrzymała kolejny druk. Tym razem dotyczył on rządowego projektu w dokładnie tej samej sprawie. Czas procedowania rządowego dokumentu to kilka dni, a poselskiego - kilka miesięcy. Komisja równolegle rozpatrywała dwa podobne pomysły na rozwiązanie jednego problemu.

Co więcej, oba projekty regulują kwestie rozszerzenia pierwszeństwa pieszych i ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym nocą. Jest jednak podstawowa różnica. Rządowy projekt nie uwzględniał przepisu, dotyczącego zawieszania na trzy miesiące uprawnień do prowadzenia pojazdów w przypadku przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym.

Czy poza miastem będą zabierać prawa jazdy?

Ministerstwo Infrastruktury tłumaczyło to względami proceduralnymi. Starostwa nie poradziłyby sobie bowiem z przetworzeniem lawinowo rosnącej liczby informacji o zatrzymanych uprawnieniach. Taka sytuacja dotyczyła jednak okresu sprzed początku grudnia, kiedy policja fizycznie zabierała dokument prawa jazdy i przekazywała go w depozyt właściwemu staroście.

Po grudniowej nowelizacji przepisów, kierowca nie musi już mieć przy sobie prawa jazdy, bo wszystko jest zapisane w formie elektronicznej. Informacja o czasowym zawieszeniu uprawnień, również. Rocznie za przekraczanie prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h zatrzymywano dotąd około 40 000 praw jazdy. Rozszerzenie tego przepisu na drogi pozamiejskie mogłoby zwielokrotnić ten wynik.

Czy poza miastem będą zabierać prawa jazdy? Sprawa doczekała się już rozstrzygnięcia. Nie będą. Pod koniec grudnia sejmowa Komisja Infrastruktury przyjęła rządowy pakiet zmian bez żadnych poprawek, a jak już wspomnieliśmy - nie było w nim mowy o czasowym zatrzymywaniu uprawnień do jazdy na skutek rażącego przekroczenia prędkości poza miastem. Zdania na temat przepisu były podzielone. Pewne jest jednak, że choć na drogach w niezabudowanym terenie dochodzi do około 30 proc. wszystkich wypadków, to ginie w nich aż 60 proc. ofiar zdarzeń drogowych.

Zmiany w przepisach w 2021 roku

Należy się spodziewać, że pozostałe zmiany wejdą w życie w połowie 2021 roku, być może jeszcze przed wakacjami. Oprócz już wymienionych, dotyczących pierwszeństwa pieszych i całodobowego ograniczenia prędkości w miastach do 50 km/h, piesi na przejściach będą mieć zakaz korzystania z telefonów komórkowych.

Choć na drogach szybkiego ruchu nie doczekamy się na razie zagrożenia czasową utratą prawa jazdy, za kilka miesięcy ma zostać wprowadzony zakaz tzw. „jazdy na zderzaku”. Nowy przepis wprowadzi obowiązek zachowania dokładnie określonej, bezpiecznej odległości między pojazdami.

Zmianie ulegną również przepisy, dotyczące technicznych badań pojazdów. Diagnosta będzie musiał sporządzać szczegółową dokumentację fotograficzną badanego auta, przedstawiającą jego wygląd zewnętrzny i stan licznika.